(...) no ja nie wiem. Jakoś tak jest, bo jestem kobietą. Za jednym razem jestem sprzątaczką, kucharką, matką, bizneswomen. Jedynym miejscem w którym mnie dzisiaj nie było, to kanapa przed telewizorem...
Zaczynając od 6 rano - jeżeli nie liczyć ok. 3 w nocy kiedy małej się coś przyśniło - wstając na karmienie małego głodomora. Przelatując przez pracę - na szczęście sobota, więc tylko 4 h - zahaczając sklep, ciągnąc się do domu z laptopem i siatami, zaszłam... do domu nareszcie! Pora obiadowa - oczywiście samo się nie ugotuje.
I chwila na odpoczynek. Małą zabrał na spacer mój mężczyzna. Zamiast w chwili wolnej usiąść, poleżeć... zabrałam się za sprzątanie łazienki. Dość szybko mi to idzie - dzięki wprawie, czyli dziennie 34 łazienki - jeszcze podłogi... aha... właśnie sobie zdałam sprawę, że dywaniki wiszą na ogrodzie, a przecież pada deszcz. Ale chyba się nie roztopią?
Już prawie kończę, kiedy wraca... a ja szoruje podłogę. Wygląda zza drzwi z ogrodu i zadaje pytanie... ▲¹
¹ patrz na tytuł posta
